Mecz był ogólnie świetny. W pierwszej połowie Real grał średnio, dużo był przy piłce, ale brakowało klarownych akcji. Moment przyśnięcia naszej obrony sprawił, że Valencia po zdawałoby się niegroźnej akcji objęła prowadzenia po strzale Silvy. Bardzo dobrze prezentował się VdV, miał parę bardzo dokładnych podań i sytuacji. Niestety szybka czerwona kartka sprawiła, że więcej nie mógł nam pokazać. Tymczasem Real nadal próbował, ale Valencia cofnięta do defensywy skutecznie rozbijała nasze ataki. W drugiej połowie zaczął szaleć Robben, wszędzie go było pełno. To głównie on swoimi rajdami napędzał nasze akcje, dryblował nawet 3 przeciwników, parę razy groźne uderzył, ale Hildebrand dobrze się spisywał. Ogólnie Arien był naszym najlepszym zawodnikiem, grał świetnie

. Już na początku strzeliliśmy wyrównującą bramkę po karnym Ruuda. Jednak późnej Holender dostał niesłusznie żółtą kartkę, bo chcąc wykonać wślizg w piłkę trafił w nogi Rubena Barajy, który wyskoczył w ostatniej chwili zza jego pleców. Od tego momentu zaczęło się robić trochę nerwowo, dużo było walki na boisku. Bardzo starał się Raul, dużo grał presingiem, chociaż ogólnie był mało widoczny. Niestety znów wmieszał się Baraja i po starciu z nim Ruud dostał 2 czerwoną kartkę. W tym momencie sytuacja Realu wyglądała nieciekawie, ale Real mimo gry w 9 się nie poddał. Dalej stwarzał zagrożenie, a po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Diarra trafił w poprzeczkę, następnie piłka trafiła do Ramosa, który skierował ją do bramki. Valencia się tym mocno podenerwowała, bo przecież grała z przewagą 2 zawodników i straciła gola. Jednak znów to Królewscy zdobyli bramkę, jakże piękną. De la Red, nie wiedząc komu podać, mocnym lobem z prawie 30 metrów umieścił piłkę w siatce. Hildebrand wprawdzie jeszcze musnął lekko piłkę, ale nie miał szans na obronę. Było więc już 3:1. Późnej poszło jeszcze mocne podanie z naszej połowy w kierunku Robbena. Piłkę przejął Alexis, ale otoczony przez 2 naszych zawodników przy linii bocznej poddał do bramkarza. A tam czaił się Higuain, który zmienił Raula, przeciął jej tor, i wpakował ją do siatki obok interweniującego bramkarza Valencji. Było już 4:1 i Real mógł już być pewien zwycięstwa. Wymiary porażki zmniejszył jeszcze Morientes, ustalając wynik na
4:2. I to my świętowaliśmy Wygraną!
Nasi Blancos grali bardzo dobrze i zasłużenia wygrali. Bez zarzutów grał Torres, bardzo dobrze jak zwykle Ramos. Świetnie zagrał Pepe, bardzo spokojnie i bez strat. Zaliczył nawet fajny rajd. Chyba mimo wszystko najgorzej wypadł Gabriel, grał przyzwoicie, ale bardzo niedokładnie podawał do Casillasa. Mnie zapadło też w pamięć, jak Gabriel po dobrym odebraniu Villi piłki, trochę nonszalancko chciał podać piętką do Pepe w swoim polu karnym, ale zrobił to tak niefortunnie, że piłkę znowu przejął Villa, który na szczęście się poślizgnął i nic z tej akcji już nie wyszło. Ale na przyszłość Heine powinien ustrzegać się takich zagrań, bo są one niepotrzebne. Na plus dla Heinze to, że bardzo dobrze rozumiał się z Pepe. Co do Drenthe to miałem wrażenie, że wszedł na boisko żeby sobie trochę pobiegać i pomachać grzywą, bo grał średnio. No i oczywiście jak zawsze świetnie grał Iker. Ogólnie więc Królewscy grali bardzo dobrze i w pełni wygrali Superpuchar Hiszpanii. No to tyle chciałem powiedzieć...
PS: jak coś źle napisałem, to przepraszam